Forum www.boga.fora.pl Strona Główna
Home - FAQ - Szukaj - Użytkownicy - Grupy - Galerie - Rejestracja - Profil - Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości - Zaloguj
Miłuj samego siebie jak bliźniego Twego
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.boga.fora.pl Strona Główna -> Wybrane i przeniesione
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1040
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:20, 13 Cze 2008    Temat postu: Moja odpowiedź na cheopsie na post Bellum

Odpowiedziałem tam do Bellum:

Definicja miłości Bellum, może wydać sie poprawna, gdy weźmie się pod uwagę obecny stan wiedzy o człowieku. Ile jednak człowiek wie o człowieku?
Kto stwierdzi, że wie już wszystko?
Jeśli zatem nie wiemy wszystkiego, to jak można podać pełną wiedzę o tym, czym jest miłość?

Z jednej strony można zatem stwierdzić, że owa definicja jest cząstkowa. I sformułować pytanie: Czy omawia ona
większą, czy mniejszą cząstkę miłości - mimo, że sięga do kilku obszarów ludzkich.

Z drugiej strony zajmijmy się samą w/w definicją Bellumy:
"Miłość jest procesem psycho-emocjonalnym, którego czynności myślowo – uczuciowe, są bodźcem do powstawania
bardzo silnych stanów emocjonalnych w czasie trwania związku przyczynowego."

Postawmy jednak kilka pytań i spróbujmy trochę je rozważyć.
Co jest procesem psycho-emocjonalnym i na wskutek jakich oddziaływań on może przebiegać?
Wogóle definicja ta zakłada, że stan miłości wymaga istnienia psychiki, oraz emocji. Czym zaś w powyższym
rozumieniu jest psychika i czym emocje?
Czy rośliny np. maja taką psychikę jak np. człowiek? Albo takie emocje jak człowiek?
Jeśli bowiem rośliny przejawiają miłość, to czym? I nie tylko ją przejawiaja, ale nawet potrafią odbierać.
Co Belluma powiedziałby na taki choćby przypadek miłości, gdy płód w okresie, gdy nie ma jeszcze wykształconej
psychiki, ani zdolności do emocji, już na nią reaguje?
Miłość to coś więcej niż proces psycho-emocjonalny.

Dzisiaj już prawie wszyscy wiedzą, że umysłem można oddziaływać na ciało, oraz w kierunku odwrotnym, ciałem na
umysł. /Choć w ograniczonym działaniu z powodu właściwości czasu./ Co nie jest dziwne, gdyż we wzajemnym
sprzężeniu to jest normalne.
Takie same sprzężone działanie występuje w przypadku miłości.
Miłość jest przede wszystkim energią jak światło. Posiada nawet więcej barw niż światło. Odziaływuje podobnie jak
fale ciepła. Nawet jak fale radiowe. Niektórych może to zdziwić, ale miłość nawet może przekroczyć czas. Ona jest
szybsza niż uczucia i szybsza niż myśl.
Wielu nie zdaje sobie sprawy z jej mocy, ani z tego, czym ona jest.
Jest niesłychaną potęgą i może spalić podobnie jak spala skoncentrowany promień światła, czy ogień.
A wiecie, że w każdym człowieku jest ogień, a mimo tego mało kogo ten ogień spala. Choć i takie przypadki się zdarzyły.
Podobnie w każdym jest ileś miłości, lecz jest to inaczej niż z ogniem. Bez ognia bowiem człowiek by bardzo szybko
umarł, bez miłości umiera powoli. Dlatego wszyscy ziemianie dość wcześnie starzeją się i umierają.
Człowiek tyle może doświadczyć miłości, ile jest w stanie znieść. Podobnie jak i ognia w sobie zbyt wiele mieć nie
może. W tym jednak kierunku, by zdołać więcej posiąść miłości, człowiek musi się rozwijać w niej i ćwiczyć.
Praca tego rodzaju na rzecz innych powodowana miłością jest jak siłownia dla mięśni ciała.

Czy wiecie, że ziarno zasiane w ziemię ma nie tylko wiarę, lecz przede wszystkim ma miłość?
I zobaczcie, że z małych ziaren wyrastają nawet olbrzymie drzewa. Bez miłości ziarna nie byłoby tych drzew.
A widzicie psychikę w ziarnie? Wasza psychika nawiąże z nią kontakt?
Owszem, duch Wasz nawiąże kontakt z duchem ziarna.
Miłość przede wszystkim jest z Boga. W dalszej kolejności działa na ducha, duszę, a potem już jak w powyższej
definicji jest. Odbierają ją: zbiory psycho-emocjonalne, czynności myślowo – uczuciowe, rezerwuary emocjonalne i
następuje też powodowanie związków przyczynowych.
I odwrotne procesy także zachodzą: związki przyczynowe - rezerwuary emocjonalne - czynności myślowo – uczuciowe -
zbiory psycho-emocjonalne - dusza - duch - ... - Bóg.
Procesy dróg miłości przedstawiłem w ogromnym uproszczeniu.

I z pewnością nie napiszę, że to już wszystko o miłości Wink

Miłość jest falą, rzeczy które wystąpiły w definicji Bellumy, są jedynie najprymitywniejszymi narzędziami do jej przejawu.
Czyz nie wiecie jakie są ludzkie miłości? To są zaledwie surogaty miłości.
Czyż nie wiecie jak przemijają?
Gdyby ktoś z Was doświadczył prawdziwej miłości, to wiedziałby i widziałby, że taka miłość nie przemija.
Któż z ludzi to pojmie - zrozumie?

A wiecie dlaczego ludzkie miłostki przemijają? Bo u większości miłostki te odpowiadają jedynie definicji Bellumy:
powstają tu, na wskutek reakcji egoistyczno-zmysłowych, idę w strefy emocji, potem w strefy: mentalną lub uczuć. Jeśli
nie siegną duszy i ducha, z powodu swojej słabości /też słabości duszy/, a do tego już powstają inne
przyczyny-przeciwne poprzednim, które biegnąc tą samą drogą niwelują tamte, nawet przekształcając je w nienawiść -
to co ktos tu nazywa miłością? Jej surogaty? Ech...

Jednak zaczynać trzeba od rzeczy małych. Widząc jednak małe, po co twierdzić, że nie ma dużych?
Bellum jednak wie, że są te duże, gdyż sam sięga dalej - poza swoją definicję - zadając na końcu pytanie:
"Tu należy zadać pytanie; w jaki sposób powstaje i utrzymuje aktywność „miłość bezwarunkowa”?

Gratuluję opisu aspektów miłości. Są jednak główne jedynie z punktu ludzkiego wejrzenia. Już choćby bez duszy są
niczym. Nawet bez oddechu nie istnieją te aspekty. Miłość tak.
Powiem więcej, wymienione aspekty są ograniczeniem miłości.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1040
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:45, 13 Cze 2008    Temat postu: Bdaj napisał o sercu

Przede mną do Bellum odpowiedział:
______________________________


Bdaj napisał:
Milosc???
oto jest pytanie

A jesli Milosc to energia? a wszystko inne to albo dzialanie zgodnie z wibracja tej energi albo przeciw niej?
Zobaczcie co mowia naukowcy o sercu (pisze o tym Leszko w "Swietej Geometrii") i wszyscy wielcy ezoterycy tego swiata mowia o przestrzeni serca i kierowanie sie w ta wibracje - patrzenie sercem czyli dostosowanie sie do wibracji serca.

Sprawdzcie jaka jest wibracja czakry serca i czy to co ktos pisze jest zgodne z ta wibracja , jesli odczucia sa negatywne to chocby ktos napisal milion razy slowo milosc to bedzie to nadal negatywny przekaz od danej osoby.

Jesli popracujecie nad sercem to zobaczycie jaki swiat jest piekny!!!

Pozdrawiam:)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1040
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:48, 13 Cze 2008    Temat postu: Odpowiedź w sprawie serca. Inne czakry, ich przejawy miłości

Napisałem tam:
Podoba mi się także wypowiedź Bdaj-a. Jest jakby rozciągnięciem w inne rejony wypowiedzi Bellum-y i odpowiedzią na Jego pytanie.

Dodam jeszcze tutaj coś, gdyż niektórzy ludzie zamykają miłość do obszaru serca.

Jak myślicie? Czy Wyższa Jaźń - umiejscawiana najwyżej w systemie energetycznym człowieka - nie posiada miłości?
Mimo, że umiejscawia się ją poza sercem. Nad głową.

Sercu przypisuje się czakrę ANAHATA, której działaniu przypisuje się /jeśli harmonijnie działa/ bezinteresowną miłość - tę właśnie miłość bezwarunkową Very Happy
Czakra ta może jednak działać nieharmonijnie także Sad
Wtedy mamy np.: potrzebę posiadania drugiej osoby na własność, zmienność nastrojów, brak wybaczania
Może też być zablokowana, wtedy np. wystąpią: nadwrażliwość, podatność na zranienia, użalanie się nad sobą.

Jeśli zaś niektórzy przejawy działań dwóch niższych czakr okolic kręgosłupa nazywają miłością, choć uwarunkowaną, to dlaczego inni odmawiają występowania miłości na czakrach położonych wyżej od czakry serca?
Miłość do cieszenia się życiem, cielesnością, miłostkami, zaspokajaniem pragnień, namiętnościami i emocjami to niektóre z działań MULADHARY.
Miłość oparta na seksualności, z potrzebą realizacji poprzez ciało fizyczne i jego zmysły, to działanie SVADHISTHANY.
Ponad czakrą serca człowiek wśród grupy 7-iu czakr posiada jeszcze 3 czakry. Każda z nich przy harmonijnym działaniu ma zdolność przejawiać miłość odpowiednią do cech danej czakry.

Powszechnie utarło się, że głowa symbolizuje zimny rozsądek, logikę, ograniczony racjonalizm do "szkiełka". Tymczasem w głowie jest o wiele więcej. O czym przecież ostatnio mówi sie i pisze coraz częściej. Znajdując w niej choćby intuicję.

VISHUDDHA /gardła/ to miłość mądra, oparta na spokoju, najlepiej i najszerzej z dotychczasowych czakr zapewniająca komunikację. Jej ogromną siłą jest ufność.
ADJNA /czoło/ to miłość czysto duchowa, mistyczna, przekraczająca czynnik osobowy. Działająca w sferze intuicji. Wolna od przywiązania. Tu mamy też przejaw miłości do Boga przedstawianego w jakiejś formie - niekoniecznie materialnej.
SAHASRARA /szczyt głowy/. Mamy tu miłość jako miłość, czyli czyste doznawanie samej miłości i trwanie w niej. Bez kogokolwiek i czegokolwiek. Dlatego mówi sie tu o miłości transcendentnej, gdyż przekracza ona wszystkie znane dotychczas formy miłości. Nie sposób jej opisać, ani wyobrazić. Mamy tu miłość do Boga w Tym, w czym ludzie się gubią włącznie z mistykami i gnostykami, gdzie jedni opisują tę bożą sferę jako bezforemną, inni jako foremną, bezosobową, czy osobową. Tu jest istnienie w doświadczaniu jedności z Bogiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1040
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:47, 13 Cze 2008    Temat postu: Odpowiada old spirit i miłość bezwarunkową myli z filozofią

Na pytanie Ptaka dotyczące miłości bezwarunkowej odpowiedzi jeszcze innego pomysłu udzielił old spirit Smile

old spirit napisał:
Ptak - ale Ty nie piszesz o miłości bezwarunkowej teraz, które to pojęcie nie wnosi zrozumiałych (bo są alogiczne) wartości. Ty piszesz o dawaniu, czy też obdarowywaniu miłością kogoś lub coś nie oczekując niczego w zamian. Oczywiście, że taka możliwość istnieje. "Ktoś może ukierunkować tak swoje postępowanie i uczucia, że będzie przekazywał wzorce o obdarzaniu kogoś lub czegoś miłością i jednocześnie w swojej świadomości nie będzie oczekiwał na zwrot w jakiejkolwiek formie. Informacje w związku z tego typu działaniem są jednoznaczne i wskazują, że jest to najwłaściwszy sposób postępowania uczuciowego." (Gryf) To jest jednak największa pułapka Lucyfera. Dlaczego? Ponieważ po pewnym czasie taka osoba, prędzej, czy później i tak będzie miała z tego tytułu problemy. Po prostu wypali się. Przykładem tutaj może być postać Matki Teresy z Kalkuty, która właśnie w taki sposób postępując, zwierzała się kierownikowi duchowemu: "Ciemność jest taka ciemna, a ja jestem sama. – Niechciana, opuszczona. Samotność serca, które pragnie miłości, jest nie do zniesienia. Gdzie jest moja wiara? Nawet tam, głęboko, w samym wnętrzu, nie ma nic prócz pustki i ciemności." Trwało to u niej kilkadziesiąt lat, z jedną niespełna miesięczną przerwą. W liście do arcybiskupa napisała: "proszę o szczególną modlitwę za mnie, żebym nie zniszczyła Jego dzieła i żeby nasz Pan mi się ukazał, bo mam w sobie tak straszną ciemność, jak gdyby wszystko obumarło". (Matka Teresa. „Pójdź, bądź moim światłem”. Prywatne pisma „Świętej z Kalkuty”, Opracowanie i komentarz Brian Koledejchuk MC, tłum. M. Romanek, Kraków 2008)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1040
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:06, 13 Cze 2008    Temat postu: Oparcie w Bogu i zrównoważony rozwój.

To, co napisał Old Spirit do Ptaka, nie jest żadnym dowodem, ani przykładem, na potwierdzenie nieistnienia miłości
bezwarunkowej - w sensie nieustannego mądrego miłowania. Czyż nie wiecie, że źródłem wszystkiego jest Bóg? Jeśli
ktoś nie znalazłszy najpierw w sobie więzi miłosnej z Bogiem i kierując sie jedynie filozofią, czy innymi pobudkami, bez
więzi z Bogiem, będzie chciał obdarzyć świat miłością bożą - to jakim sposobem może to uczynić sam z siebie? Nikt z
ludzi sam z siebie nie uczyni więcej już ponad to, co raz dostał rodząc się. Więcej możemy jedynie uczynić trwając w
więzi miłosnej z Bogiem. To jedna sprawa.

Druga, to ta, czym dla Was jest bezwarunkowość? I dlaczego pozbawiacie jej mądrości?
Prawdziwa miłość jest mądrością także. Ona nie ma w sobie głupoty.
Kochając, nie postępuje głupio.
Dlatego, by dojrzeć do takiej miłości, należy też szukać mądrości.
Można nawet stwierdzić:
Miłość i mądrość - to bliźniacze siostry.
Rozwój jednej bez drugiej może mieć różne zakończenie - w rzeczywistości najwyższe ich przejawy istnieją razem.
Zaś ten rozwój nie tyle jest rozwojem ich samych, lecz rozwojem człowieka ku nim.
Przebiega zaś po spirali czakramów, wznosząc się ku górze.
Człowiek zaś swoim wyborem i koncentracją powoduje przepływ miłości przez ten, czy inny czakram. Czakramy zaś są dla niej tym, czym pryzma dla białego światła.
Rodząc się przynosimy już wypracowane przez siebie osobiste wzorce pracy z czakramami.
Gdy ktoś pod wpływem niektórych teorii wybierze model życia daleko odbiegający od jego aktualnych możliwości rozwojowych, czyli postawi sobie zbyt wysoką poprzeczkę polegającą na pracy z dużo wyższym czakramem, niż ten na którego etapie sie aktualnie znajduje, to później takiej osobie może być bardzo ciężko. Rozwój bowiem wymaga odpowiedniego czasu i działania. Nie można dokonywać w nim zbyt nagłych zwrotów. Dlatego wiele nauk nie było dawanych do użytku powszechnego. /Także i z innych względów/


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1040
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:00, 13 Cze 2008    Temat postu: Miłość to JEDNOść

Udzieliłem tam też odpowiedzi na post Ptaka wysłany: Nie 18:57, 25 Maj 2008
Nie cytuję go tu, gdyż zawierał głównie pytania.

Oto fragment z mojej odpowiedzi jakiej udzieliłem Ptakowi:

Wasze działania, intencje, np. na forum, są tak różne, ja zaś odczuwam tę miłość Boga jaką On każdego z Was kocha,
bez względu na Wasze "działania myślowe, werbalne jak i pokazywane własną postawą".
Bóg jednak jest miłością i mądrością jednocześnie.
Czym jest głupia miłość, i do czego prowadzi, obracając się w działanie równe działaniu nienawiści... napisałem w "Przypomnieniu". /http://www.boga.fora.pl/przypomnienie,8//

Napisałaś Ptaku, że: "wymiana energii i jest to podstawą" miłości.
Tutaj dokonujesz matematycznej próby zrozumienia miłości.
Podobnie stosując geometrię liniową można próbować idąc po kuli znaleźć jej koniec.

Wiesz przecież, że miłość - to JEDNOŚĆ.
Jaki jest zatem rodzaj wymiany w jedności?

Dlaczego religia ludziom kojarzy się z Bogiem?
Wiesz, że jedno ze znaczeń religii to religare – związać. Laktancjusz rozumiał to jako: "wiązać człowieka z Bogiem".
Religia jest bowiem instrukcją jak człowiek może osiagnąć jedność z Bogiem.
O jedności tej wiele znajdziemy w naukach Jezusa.
Zatem wymiana energii nie jest podstawą miłości!
Podstawą miłości jest zjednoczenie - łączność - energii.
Takiej łączności doświadczają nawet kochankowie we wspólnej ekstazie, gdzie jedno i drugie nie wie, którego orgazm przeżywa.
Bowiem wtedy tworzą energetyczną jedność!
Oczywiście wymiana między nimi także jest możliwa, lecz wtedy, gdy opuszczą ścisłe zjednoczenie i zaczną jednoczyć się nie tak już ścisłe,
co można już nazwać wymianą energetyczną. Wymiana taka także będzie zjednoczeniem.
Podobnie jak mieszanie łączonych płynów: następuje wymiana będąca jednoczeniem i wynikiem innego zjednoczenia.

Kocham Twoją dociekliwość, dociekliwość wszystkich uczestników forum, Waszą wiedzę, badania i poznawanie.
Ja jednak nie chcę oceniać Matki Teresy - wolę ją kochać - nie miłością, głupią, niewstrzemięźliwą,
lecz taką - która jej błogosławi we wszystkim, co czyniła i czyni dobrego. Jak i Tobie, Wam wszystkim i wszystkim ludziom.
Chwała Bogu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1040
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 11:52, 03 Cze 2011    Temat postu: Miłość bezwarunkowa to STAN

JJW111000713

Forumowicz Avatar888 na stronie Forum Wingmakers zapytał:

Cytat:
Czy Ty jako kobieta, pokochałabyś tego człowieka?
[link widoczny dla zalogowanych]

albo tego:
[link widoczny dla zalogowanych]


Czy Ty jako mężczyzna pokochałbyś tę kobietę ?
[link widoczny dla zalogowanych]


Odpowiadam tutaj, gdyż tam mam i tak odpowiedź zbyt długą Wink
Tu zaś pasuje do wątku.

Czy każdego pokochamy i zawsze?

Np. mnie takie pytania nie interesują w wymiarze – w jakim podchodziłem do nich dawniej, gdyż nie dotyczą one w zasadzie miłości. Bowiem to pytania w zasadzie o człowieka – o ego tego, komu je zadajemy. A raczej o ego zadającego je.

Kto posiądzie stan miłości u tego on jako człowiek nie gra już roli – jako jego ego.
Miłość bezwarunkowa nie dotyczy człowieka – w sensie jego ego.

Prościej - człowiek taki może powiedzieć:
- Moja miłość. Ona w zasadzie nie jest moja – choć w Niej jestem. Nie wynika ona z mojego ego. Odczuwam Ją, lecz moje ego jest poza tym. Ego może ją we mnie obserwować.

To po prostu STAN miłości. Albo się w nim jest, albo nie.
Ludzie natomiast mylą pojęcie miłości z interesownością.
Mylą też z osobistym muskaniem Jej przejawów w świecie w formie piękna, które ich raduje. Doświadczenia takie też nazywane są miłością. Wówczas, gdy znikają, to dla tych ludzi znika miłość.

Pytanie @awatara888 w rzeczywistości ma taki sens:
Czy masz interes patrzeć z przyjemnością na tego człowieka:
[link widoczny dla zalogowanych] ?
Albo czy przez wygląd jego ciała muska Cię miłość?

Jeśli jest się w stanie miłości to nie ma znaczenia jak ktoś wygląda!
Bo stan miłości jest poza tym!
Także miłość przez tak wyglądającego człowieka może się przejawić, jeśli nie przez samą jego formę, to poprzez jego inne manifestacje życiowe. I w nich ukazać swoje piękno, poprzez które ktoś dozna miłości i pokocha takiego człowieka.

Jednak nie potrzebuje tego ten – kto trwa w stanie miłości.
Ten stan jest niezależny od czynników zewnętrznych.

To człowiek póki jest słaby, to zależy od nich. Wtedy albo nie ma tego stanu, albo gdy nawet już doświadcza go, to szybko go traci, bo jeszcze nadal jest za słaby.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.boga.fora.pl Strona Główna -> Wybrane i przeniesione Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB
Appalachia Theme © 2002 Droshi's Island