Forum www.boga.fora.pl Strona Główna
Home - FAQ - Szukaj - Użytkownicy - Grupy - Galerie - Rejestracja - Profil - Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości - Zaloguj
Dlaczego?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.boga.fora.pl Strona Główna -> Wybrane i przeniesione
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1045
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:50, 24 Kwi 2008    Temat postu: Dlaczego?

Wyjaśnienie jest w mojej odpowiedzi na post TheSiłacza z dnia Wysłany: Nie 23:20, 30 Mar 2008 ze strony
http://www.cheops.fora.pl/paranauki,16/jak-zyc-dobrze-i-madrze,1383.html

TheSiłacz napisał:
Im prędzej pogodzisz się z faktem, że zawsze będzie ktoś kto będzie miał coś do Ciebie, tym lepiej Laughing

Jerzy Karma napisał:
Że wobec tego nie będę musiał nigdy publikować tej niedoskonałej pracy pt. "Przypomnienie"

Im szybciej udostępnisz, tym lepiej dla prawdopodobnie jedynego czytelnika tej pracy Laughing

PS. Poważnie, udostępnij jak pozbędziesz się oporów. Fragment łyknąłem szybko.

___________________________________________________________

Do TheSiłacz jak i wszystkich Poznających Siebie
Przepraszam za spóźniona odpowiedź. Ale prace z powodu niedoskonałości w paru miejscach nie były gotowe do publikacji mimo moich kilkunastoletnich działań. W dużej części wynikało to z tego, że wiele słów, czy zdań, mogło być zrozumianych różnie, jak i odebranych zależnie od osobowości czytającego. Z pewnością trudno tego będzie uniknąć.
W końcu leżą "w szufladzie już od kilku lat", a ja nic nie robiłem, bo było to ponad moje siły już - umysł po prostu ma z tymi sprawami nieskończone trudności, by tak poszerzyć wyjaśnienia, aby sprawy przedstawić w miarę jednoznacznie każdemu. Poszerzenia zaś mają to do siebie, iż poprzez nadmierną rozbudowę zbyt wiele kwestii zaczyna nakładać się na siebie. W którym to procesie czytelnik może nie powiązać tematów nie przedstawionych liniowo.
Niestety, język, słowa, zdania i konteksty - służąc do wyrażania prawdy i same mając naturę wieloznaczności - wymagają pracy umysłu, który jest subiektywny czasowo. Dlatego tworzenie właściwej pracy wymaga działania w wielu czasach.
Postanowiłem więc, że będę publikować gdzieś na forum.
Niestety wszędzie gdzie gościłem ograniczają pisanie do jednego postu.
Tak sie złożyło, że zasugerowano mi założenie własnego forum.

No i jako administrator mogę tam pisać ile chcę

Laughing

Twój post bardzo przyczynił się do mobilizacji, bym podjął kroki i wreszcie zaczął trochę publikować.
Sukcesywne wrzucanie na forum zmusi mnie do czytania pracy i zrobienia ewentualnych poprawek.
Które z pewnością za rok okażą się znowu niewystarczające Laughing
W ten sposób nigdy bym tego nie opublikował...
Zresztą i tak myślałem, że ta praca - "Przypomnienie" - będzie udostępniona albo w nowym świecie, albo po mojej śmierci.

Pewne zdarzenia i internet, oraz kilka osób z forum Cheopsa przyczyniło się, iż zacząłem publikować fragmenty. Na razie wklejam od samego początku.
Zapraszam zatem do "Przypomnienia" na
http://www.boga.fora.pl/przypomnienie,8/
Kolejność w tematach oznaczam numerami.

Zapraszam każdego kto ma pragnienie poznać wiele odwiecznych odpowiedzi. Których dotąd nie dano.
Czyżby to już był czas objaśnień?

Niech błogosławiona będzie cisza, spokój i pokora.
Niech Pole Ciszy będzie z Wami i ze mną, w Waszym i w moim wnętrzu.
I niech świat je pozna i ich doświadczy.
Niech staną sie moim życiem i Waszym życiem.
Niech dostąpią ich wszyscy oczekujący i pragnący.
Wasz sługa Jerzy


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Jerzy Karma dnia Pon 12:10, 23 Cze 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1045
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:31, 03 Cze 2008    Temat postu:

Jeśli cytuję jakiegoś człowieka, nie oznacza to, że uważam go za doskonałego i że ze wszystkim sie z nim zgadzam. Wszyscy ludzie popełniają błędy.

To samo dotyczy książek i Pism Świętych. Niektóre Pisma Święte zostały przekazane do specjalnego czytania. Gdy się czyta je zwyczajnie, to nie wszystko w nich jest święte. Wtedy należy odróżniać dobre od złego sercem. Jednak nie należy osądzać pochopnie. Trzeba bowiem badać jeszcze sprawy rozumem szukając ku temu odpowiedniej wiedzy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1045
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 16:31, 07 Lip 2008    Temat postu: Ludzkie kreacje i życie człowieka

Subkreacja - w tym terminie można doszukać się wielu niezwykle interesujących znaczeń.
Można napisać, kto pierwszy użył tego terminu, np. że Tolkien.
Archetyp tego terminu istniał jednak od zawsze. I nie tylko archetyp.
Od zawsze ludzie przejawiają jego działanie w swoim życiu, oraz w swoich umysłach.
W większym lub mniejszym stopniu. Każdy inaczej. Choć istnieją także grupowe subkreacje.

Wszyscy znają takie terminy jak obiektywizm i subiektywizm.
W zasadzie pojawienie się ich jest czymś naturalnym.
Tak jak nazwa chleba. Jest. To i ma nazwę Wink

Obiektywizm z zasady i w samej idei nie jest stronniczy, czyli obiektywna wypowiedź jest zgodna w całej pełni z danym zjawiskiem i obejmuje wszelkie cechy danego obiektu, a nawet wszelkie jego związki z innymi obiektami, nie wynika zaś z indywidualnych ani grupowych emocji, uczuć, czy programowych poglądów czy nastawień - najczęściej nawet nieuświadamianych.
Subiektywizm będzie zawsze jedynie jakąś wydzieloną częścią obiektywizmu. Subiektywna wypowiedź odnosząc się zaś jedynie do tej części, oraz pomijając inne części całości już z tej przyczyny jest stronnicza. Jakby z natury ograniczenia. Ograniczenie jest bowiem naturą subiektywizmu. Tutaj wynika ona z zewnętrznej percepcji na którą największy wpływ mają zmysły. Inne ograniczenie, wynika z wewnętrznej percepcji "oglądającego", czyli wtedy, gdy percepcja ta ulegnie zniekształceniom przez jego programowe emocje, uczucia, poglądy itp. Granica miedzy wewnętrzną percepcją, a zewnętrzną, nie jest ściśle uchwytna - dlatego może być umowna. Dlatego też umysł wywierać może wielki wpływ na zmysły, zaś zmysły na umysł.

Praktycznie, czyli biorąc pod uwagę to, że człowiek jest jednostką zależną od własnej i jakiejś zbiorowej /choćby i wielu/ indywidualności, można stwierdzić, iż wszelki ogląd, jak i wypowiedź człowieka, bedą subiektywne. Choćby nie wiem jak się starał. Póki bowiem przywiązany jest do swojej ograniczonej indywidualności i w oparciu o nią ogląda rzeczywistość.
Czy znaczy to, że obiektywny ogląd jest poza zasięgiem człowieka?
Nie, bo gdy człowiek uwolni się od swojej ograniczonej indywidualności, a zatem wtedy - gdy przestanie być indywidualnością - dopiero posiądzie szansę na wejście ku obiektywnemu poznawaniu i oglądaniu świata.
Takie poznawanie wymaga dostępu do wszelkiej perspektywy - nie ograniczanej żadną indywidualnością.

Powiem Wam coś takiego:
Wydaje sie każdemu z Was, że posiadacie osobowości.
A ja zadam Wam takie pytanie: Czym jesteś - skoro Twoja osobowość zależna jest od tylu czynników? Czy to nie one

ja tworzą? A gdzie Ty jesteś? Ty - jako niezależny. Skoro czynniki tworzą Ciebie - to Ciebie nie ma. Nie ma w rzeczywistości Twojej niezależnej osobowości. W ogóle nie masz czegoś takiego jak osobowość.
Ale Bóg ja ma. Jego osobowość jest Jego. Nie zależy ona od czegokolwiek.
Dlatego On jest obiektywny.
Dlatego też, że zna wszystko z każdej całości, oraz wszelkie jej powiązania z resztą. Nie tak jak człowiek.

Spójrzmy teraz inaczej:
Jeśli jeden człowiek różni się czymś od drugiego, tworząc tym swoją odmienność i przez nią stając się odróżnialnym od pozostałych - to ludzie określają tę inność każdego jako osobowość. Osobowość taka jest indywidualną perspektywą jednostki.
Kim zatem nazwą kogoś - kto posiądzie w sobie wszelkie perspektywy?
Gdzie będzie indywidualność takiej osoby?
Skoro byt taki nie jest ograniczony przez cokolwiek?
Czy nie stwierdzimy wówczas, że jest on bezosobowy? Z ludzkiego punktu widzenia.
I czym bedzie tworzenie takiego bytu? Jako obiektywne, oparte na wszystkim i wszystko uwzględniające - wszystko w pośredniościach i w bezpośredniościach, a czego nie da się ujrzeć z pozycji fragmentarycznych perspektyw - dlatego z pozycji człowieka może być widziane, jako nie uwzględniające wszystkiego, widziane tak z powodu luk informacyjnych.
Tworzenie takiego bytu, czyli gdy ten byt tworzy coś, będzie kreacją.
Kreacja ta jest czymś zupełnie obiektywnym.

Człowiek jest jednak subiektywnym indywiduum - nie zdolnym do obiektywnej kreacji.
W ogóle nie jest zdolny do kreacji, gdyż prawdziwa kreacja ze swej natury może być tylko obiektywna.
Jednak człowiek z powodu swojego subiektywizmu dokonuje subkreacji.
Tych subkreacji człowieka jest bardzo wiele różnych rodzajów.
Jedne z nich bardziej zlewają się i stają się składowymi kreacji - dlatego często to kreacja jest bardziej ich twórcą niż człowiek. / Pamiętajmy, że człowiek też jest elementem kreacji./ Inne mają luźniejsze albo pośrednie związki z kreacją - jakby mniej w niej istotne, choć działające w niej w sposób nie tak oczywisty z grubsza patrząc, a jednak działające.

Tolkien np. stworzył alternatywną rzeczywistość, czy jednak ona nie działa na jego czytelników?
I nie tylko na nich. Nie koniecznie bowiem trzeba czytać, by coś działało. Choć działa inaczej.
Niekoniecznie musisz być w Afryce, by jej klimat wpływał też na pogodę miejsca w którym jesteś.

Każdy z Was dokonuje mnóstwa subkreacji. Najróżniejszego rodzaju.
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo wpływacie na siebie, na swoje życie i na innych. I jak to przejawia się często długofalowo.
Zagadnieniom tym poświęcone są tematy z książki "Przypomnienie" na http://www.boga.fora.pl/przypomnienie,8/


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1045
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 16:34, 08 Lip 2008    Temat postu: Nienapisane dla człowieka

Z miłością - a raczej z ciszą, bo ona stoi wyżej.

Póki szukamy - nie jesteśmy doskonali.
Gramy takie czy inne role - świadomie lub nie.
Grajmy świadomie lub wcale
_________________________________________________________________________________
Nienapisane dla człowieka

To - co ludzie postrzegają jako rzeczywistość - nie jest rzeczywistością.
Nie jeden z Was spotkał się z takim określeniem: "Istnieje Jedyna Rzeczywistość". I są tacy, którzy to odczuli powiedzmy - intuicyjnie.

I tak jest w istocie - gdy chodzi o istotę prawdy najwyższej.
Bo choć jest wiele rzeczywistości, postrzeganych jako realności, to jednak wynikają one w dużej mierze z owego postrzegania.
Można je nazwać rzeczywistościami subiektywnymi.
Obiektywna rzeczywistość jest tylko jedna.

Z punktu widzenia ludzkiego życia codziennego - czyli z płaszczyzny prawdy nie najwyższej, ale tej ograniczonej - to czego doświadczamy powszechnie jest dla nas rzeczywistością.

Twierdzenie, że rzeczywistość tego świata nie jest prawdziwą rzeczywistością nie jest nowe.
Myśl, że ten świat jest ułudą - mają - zaistniała już w buddyzmie.
Istniała też już wcześniej w pismach Vedyjskich - jeśli chodzi o fałszywość tego świata - choć tam została opisana trochę inaczej. Rzekłbym, iż wskazano w nich na inne aspekty niż wskazano w buddyzmie.

Obecnie chyba wszyscy widzą sprzeczność między buddyzmem, a religiami teistycznymi w kwestii bezosobowości, czy osobowości Absolutu. Tak naprawdę tej sprzeczności nie ma!
Tam tylko przedstawiono to samo wychodząc do opisu z innej płaszczyzny odniesienia.
Stąd wynikł taki lub inny opis Absolutu.
Znając te płaszczyzny odniesienia dostrzega się zgodność opisów.

Już te różnorodne opisy Absolutu świadczą o tym, że nie jest ON " niepoznawalny przez człowieka".
Owszem - człowiek tkwiący swoją osobowością w iluzoryczności - nie zdoła poznać Absolutu.
Taki człowiek czytając o Nim będzie w stanie dostrzegać sprzeczności w opisach dotyczących Absolutu.

Jednak człowiek jest czymś więcej, niż ciałem, więcej niż emocją, więcej niż uczuciem, więcej niż myślą, więcej niż umysłem. Ba! Więcej niż tym - co teraz pomyśleliście! Nie napiszę jednak już dalej. Tyle Wam wystarczy. Zróbcie tylko tyle.
Czyż nie uczono nas przez tysiące lat drogi wyrzeczenia?
We wszystkich religiach!

A dlaczego?
Abyśmy porzucili - wyzbyli się - wyzwolili - z tej iluzoryczności.
Tkwimy jako ludzie w całym zestawie najróżniejszych płaszczyzn i wymiarów przywiązań.
Przywiązani do majątku, domu, akcji na giełdzie /jak kursy spadają to boli/. Przywiązani do materialnych wartości, których utrata staje sie odczuwalnym cierpieniem - jakby one były jakimś naszym ciałem...
Rozumiecie teraz dlaczego bolą nas nasze ciała? Gdy w ciele tez dochodzi do jakiejś utraty.
To samo dzieje sie z naszą osobowością - tak samo iluzoryczną. Też z nią jesteśmy związani. Ba! Najbardziej!
Do tego stopnia, że myślimy, iż jesteśmy osobą.
Tymczasem już Vedy oznajmiły, że to jedynie fałszywe ego.
Potem takie fałszywe osoby stwierdziły, że to Absolut jest bezosobowy.
I z punktu ich nazewnictwa miały rację, bo jeśli osobą nazwie sie fałszywe ego, to Absolut jako zupełnie Ktoś inny musi być nazwany bezosobowym.
W rzeczywistości jednak to człowiek jest bezosobowy. Absolut zaś jest osobą.

Po co jednak mędrcy porzucali dobra materialne? Następnie ćwiczyli sie w braku przywiązania do ciała, a przez przyjecie mistrza duchowego uwalniali sie od fałszywego ega?
Bo wiedzieli, że dopiero uwalniając się od przywiązań do tego /itd./, czym w rzeczywistości nie są, odnajdą to - kim są naprawdę. I stając się Tym - raczej wracając do TEGO - poznają Absolut.

Zatem człowieku - naprawdę to jesteś zupełnie Kimś Innym - i jako On poznasz Absolut.

I tak napisałem Wam już zbyt wiele.
Niektóre tajemnice, które jeszcze nie były napisane.

Ale piszę jako ten, który nic nie wie i który nic nie pisze.
Porzucenie bogactwa, ciała i umysłu jest w rzeczywistości łatwiejszą drogą. Dlatego wielu nią szło w przeszłości.
Istotą tego wszystkiego jest porzucenie przywiązania. W tym należy sie ćwiczyć.
Uczył już tego Krsna swego ucznia Arjunę mówiąc: Walcz nie walcząc - gdy Arjuna chciał opuścić pole bitwy, by zostać ascetą.
Dlaczego ta droga jest trudniejsza?
Dlatego, że ciągle zmysły i umysł pozostają w kontakcie z przedmiotami zmysłów, które podtrzymują fałszywe i nawykowe skłonności umysłu. To grozi ponownym i częstym wpadaniem w pułapki iluzorycznego świata.
Dlatego Chrystus pouczał, by czuwać i trwać w wyrzeczeniu. By trzymać kurs!
Dlatego uczył by służyć innym - bo taka służba najbardziej uwalnia nas od siebie samych - tych fałszywych.

Kogo chcesz ganić?
Komu chcesz coś zarzucić?
Wszak nie ma piszącego.
W rzeczywistości sam piszesz to wszystko - co czytasz.
Ty jesteś więc piszącym.
Nie ma czytającego...
Kim jesteś?...

Jeśli myślisz nadal, że napisało to jakieś ja ziemskie...
To wiedz, iz owe ja nic nie wie.
Jeśli więc napisane jest wyżej, że Ty jesteś tym piszącym - to nic nie wiesz!

_______________________________
Dane po raz pierwszy na forum wingmakers: Śro 20:57, 12 Mar 2008


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1045
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 12:14, 16 Lis 2008    Temat postu: Grzech to przesadne ego

Zobacz też
http://www.boga.fora.pl/kim-jest-czlowiek-i-czym,6/grzech-ego-bezosobowosc,119.html#599

___________________________________________________
Napisać, nie znaczy wiedzieć.
Wiedzieć chwilę, nie znaczy wiedzieć zawsze.
Wiedzieć znaczy żyć tym i być tym.

Przeczytać, nie oznacza nabycia wiedzy.
Kontakt z wiedzą, nie czyni wiedzącym.
Dotyk pieniędzy, nie czyni bogaczem.

Kto jednak długo pracuje, nie tracąc czasu na inne rzeczy, ten coś zdobędzie.
Człowiek, by żyć je parę razy dziennie - dla ciała.
Ile czyni dla duszy?
Nabywanie mądrości jest jak spożywanie pokarmów.
Dziecko, gdy je, to wzrasta.
Nie jedząc ginie.
A jak ludzie pielęgnują własną duszę?
Czym ją karmią?
Czy dobrymi pokarmami?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Jerzy Karma dnia Nie 12:37, 16 Lis 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Igmana (ptak)




Dołączył: 27 Kwi 2008
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 13:56, 16 Lis 2008    Temat postu:

Witaj Jerzy Very Happy

Jak miło znów tu zajrzeć i coś skrobnąć. Very Happy
Ale do rzeczy. Wydaje mi się, że dusza sama siebie pielęgnuje.
Tzn, dusza jest głównym podmiotem będąc w symbiozie z ciałem.
I ona, jako operator wolnej woli dokonuje projekcji i wyborów.
Egotyczna świadomość człowieka nie zawsze jest tego świadoma. Dlatego często przeszkadza duszy w prowadzeniu, ale dusza nawet z błądzenia i upadku człowieka potrafi wynieść dla siebie korzyść. Bo to ona tak naprawdę uczy się poprzez wcielenia.
Ciała zmieniają się, dusza jest jedna, choć ona także się zmienia. Tzn, jej świadomość, bo tak naprawdę esencja jej (duch) jest doskonały i nie potrzebuje zmian. To on jest azymutem i sednem duszy. A reszta, to gra świadomości, dotykanie wiedzy, tracenie, zdobywanie, upadki, wzloty …. panta rhei ….

Ale wolę świadomie pielęgnować duszę, ja dusza! Very Happy
Ha, i kto zgadnie z pozycji ciała te słowa, czy duszy?
Tracę czas, czy nie?

Pozdrawiam wolnomyślicieli. Very Happy
Igmana


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1045
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:02, 17 Lis 2008    Temat postu: Siano czy pycha

Witaj Igmano.
Wybacz, że znowu coś mam do napisania... hehe
Nałóg ze mnie.
I serdecznie pozdrawiam - zanim nie jestem sianem Wink

Nadmiernie /na siłę i w dumie/ medytującym mówiłem: Drzewa same rosną Wink
Widzę, że powyższy wgląd opierasz na podobnej przesłance Smile

Ty i ja mieliśmy częściowo racjęSmile
Rzeczywistość jest bardziej złożona.
Ja swoim stwierdzeniem o drzewach chciałem dumnym i realizującym "przemądrzałą duchowość" wskazać, że wzrost powinien być prosty i naturalny - tylko taki jest prawdziwy.
Nie oznacza to krytyki medytacji. Jednak, jeśli juz medytacja, to należy do niej podchodzić jak do najzwyklejszej czynności - bez żadnego mniemania o swojej wyjątkowości, czy wyjątkowości medytacji.
Medytacja w takim sensie jest jak oddech - naturalna przecież czynność.
To nic, że nie wszyscy siadają do medytacji ze skrzyżowanymi nogami.
Medytacja z wielkim HALO jest gorsza niż brak medytacji.

A co z duszą?
Niektórzy Japończycy zamykali małego kota w butelce i też mówili, że sam rośnie. I rósł, aż wypełnił butelkę.
Nasze ciało, umysł, emocje, uczucia, pragnienia, mniemania, tworzą jeszcze cos więcej, niz taką butelkę.
Czy dusza jest operatorem tej butelki? Czy jest głównym podmiotem w działaniach człowieka?
To dlaczego ludzie ponoszą szkody na własnej duszy?
Czy krzywdzi ona samą siebie?
Sama wspomniałaś o przeszkadzaniu duszy - zatem nie jest ona w pełni wolnym "operatorem".
I na ile jest nim w ogóle, oraz kiedy jest?
Śmierć jest następstwem działania butelki duszy.

Dusza zjawia się w ciele, w którym ma się realizować. Jednak ciało ma swój mózg w którym na skutek reakcji ciało-świat powstaje ego /w uproszczeniu piszę/. To ego ma za zadanie pracować na rzecz .ciała, jednak staje się odrębną indywidualnością /fałszywe ego/, która zaczyna żyć własnym życiem.
I tu dusza nie ma nic do powiedzenia. Może za to działać na dwa sposoby.
Albo doprowadzi do zniszczenia tego ciała.
Albo zaczyna słuzyć fałszywemu ego sama upadając.

I nie pierwszy to napiszę, że w człowieku istnieją wyższe podmioty, niż dusza.
Zatem ogólnie dusza nie jest podmiotem.

Ludzie lubują się w pisaniu o wolności, o wyborach. I dobrze, tylko szkoda, że tak się uwarunkowali, iż mają mało tej wolności.
W jednej perspektywie ciała się zmieniają.
W innej dusze.
I sama widzisz podmiot w duszy - nazwałaś go jej esencją.

Dalej nie będę tu pisał... bo zbliżyliśmy się do bardzo głębokiego i tajemnego wątku.
/Tajemny nie dlatego, że ktoś trzyma go w tajemnicy. Jest on tajemny z powodu ludzkich możliwości./
I pewnie o nim już pisałem w pracy: Dusza - zwodnicze słowo /jeszcze jej nie ma na forum/.

I teraz próba zgadywania Smile
Słowa płynęły z duszy - przechodząc przez umysł ciała, który je poprzycinał Wink
I żadne nie traciło czasu.

Zniewolone siano w głowie


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1045
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:18, 17 Lis 2008    Temat postu:

Trochę wyjaśnienia.
Napisałem wyżej:
"I tu dusza nie ma nic do powiedzenia. Może za to działać na dwa sposoby.
Albo doprowadzi do zniszczenia tego ciała.
Albo zaczyna służyć fałszywemu ego sama upadając."

Tu może się pojawić pytanie: A trzeci sposób? Czy dusza nie może wymusić na fałszywym ego innego postępowania?
I sprawić, by ono jej służyło?
Jednak wiemy, że owe ego ma także wolną wolę - nie może zatem wymusić.
Jednak wg PRAWA ciało należy do duszy bardziej, niż do ego, bo to ona je otrzymała.
I ma czynną moc zniszczenia ciała.
Dlatego lepiej dla duszy jest, gdy zniszczy nieużyteczne ciało, niżby miała zniszczyć siebie służbą fałszywemu ego.

"Jeżeli więc ręka twoja albo noga twoja cię gorszy, utnij ją i odrzuć od siebie; lepiej jest dla ciebie wejść do żywota kalekim lub chromym, niż mając obydwie ręce lub obydwie nogi być wrzuconym do ognia wiecznego.
A jeśli cię oko twoje gorszy, wyłup je i odrzuć od siebie; lepiej jest dla ciebie z jednym okiem wejść do żywota, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła ognistego." (Mat. 18:8-9, BW)

Nie jedna dusza tę nauke stosuje, albo poprzez zsyłanie chorób na ciało, albo poprzez spowodowanie śmierci swojego ciała. Dusze upadłe jednak służą swemu ciału wraz z jego ego, i zginą jak one - choć pierwsze zawsze ginie ciało.
Stąd także biorą się owe "złe duchy". Wiele z nich jest owymi upadłymi duszami. A upadek swój przypieczętowały same, będąc jeszcze w ciele.

Pojmowanie duszy jest tak różne, że nie uściślając definicji, można o duszy podać opisy przeczące sobie wzajemnie.
Między innymi to forum ma służyć byśmy badali i poznawali duszę.
A szczególnie duszę w najwyższym przypisywanym jej rozumieniu, inaczej i właściwiej przez niektórych nazywaną duchem.
Badajmy zatem duszę i ducha.
Jak i własne stany świadomości.
To czym jesteśmy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1045
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 16:00, 03 Lut 2009    Temat postu:

To forum nazwałem forum Boga, bo Bóg jest jego podstawą i podmiotem.
Bóg jest jego przewodnikiem.
Bóg jest jedynym nauczycielem w sensie Źródła.
O Bogu należy tu przede wszystkim myśleć i na Boga otwierać tutaj swoje serce.
W miłości ku Bogu niech się każdy tutaj kąpie.
I Boga nauczmy się dostrzegać w każdym człowieku.
I okazujmy to praktycznie emanując miłością, oraz postępując tak mądrze, by nieść pożytek bliźniemu. Nie myśląc przy tym o sobie. Działając w energii miłości. Postępując mądrze. Boga czyniąc centrum siebie, a siebie zastępując miłością ku Niemu. Zaś trwając w owej Tajemnicy bytu - w tym tajemnym stanie - okazujmy doskonałe postępowanie wobec naszych bliźnich, którymi są inni ludzie. Nawet bardzo inni od nas, w których przecież tajemnie przebywa Bóg. Tak tajemnie, że nawet oni o tym nie wiedzą. I Ten mieszkający w nich Bóg kocha ich. Zwracajmy się zatem do tej Jego miłości zanim zechcemy kogokolwiek pouczać. I lepiej byśmy nigdy nie mieli ochoty, ani pragnienia, pouczania bliźnich. Kto bowiem miłuje kogoś, ten nie chce pouczać - jeśli już zaś poucza, to wyłącznie opiera to pouczenie w miłości.
Kto poucza nie mając miłości, ten sam wymaga być pouczonym.
Przede wszystkim miłość, bez niej pouczenie nie ma mocy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Igmana (ptak)




Dołączył: 27 Kwi 2008
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 0:15, 04 Lut 2009    Temat postu:

Jerzy Karma napisał:
I okazujmy to praktycznie emanując miłością, oraz postępując tak mądrze, by nieść pożytek bliźniemu. Nie myśląc przy tym o sobie.

Dlaczego mamy nie myśleć przy tym o sobie? Gdzie jest powiedziane, że jesteś mniej ważny od bliźniego swego, skoro o nim masz myśleć, o sobie zaś nie?
W oczach Boga każda istota jest równoprawna. Tak też powinniśmy postrzegać siebie nawzajem. Ty też jesteś przecież bliźnim. Kierowanie uczuć i myśli na kogoś z pomijaniem własnej osoby jest zaburzeniem równowagi. Czy taka jest mądrość?

Myślę jednak, że za tym nieprecyzyjnym wyrażeniem kryje się inna treść …

Pozdrawiam Smile
Igmana


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Igmana (ptak) dnia Śro 0:16, 04 Lut 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1045
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:26, 05 Lut 2009    Temat postu: Ćwiczenie się w słuzbie

Rzeczywiście Igmano, nie wyraziłem się precyzyjnie.
Dziękuję, że zwróciłaś mi na to uwagę.

Lepiej by było, gdybym napisał:
Nie myśląc przy tym tylko o sobie.

Co zaś może tłumaczyć to, gdy człowiek użyje nie aż tak precyzyjnego zwrotu?
3 rzeczy. Dwie są mało istotne /przydatne/, by o nich tu pisać, więc je pominę /Zwyczajowe znaczenie. Intuicja plus logika oparta na sile ego./

Ta pierwsza, która opiszę, to kontekst. Możliwe, że sądzę jedynie po sobie, lecz tak sądząc stwierdzam, że gdy kiedykolwiek okazywałem jakąś miłość komuś, to nie myślałem przy tym o sobie.
A dlaczego nie myślałem? Z powodu pochłonięcia miłością. Co wcale nie znaczyło, że poglądowo byłem mniej ważny. Praktycznie jednak działałem w mniejszej ważności, przedkładając kochaną osobę ponad siebie w danym akcie miłości.
Czyż nie doświadczyłaś nigdy takiego stanu z partnerem? /Pytanie oczywiście retoryczne./
Czyż np. matki, babcie, ojcowie, dziadkowie, nie dokonują takich miłosnych służb wobec małego dziecka? Kosztem samych siebie. Czyż człowiek człowiekowi nie ratuje życia z narażeniem własnego?
Zatem miłość wznosi nas ponad własne ego.

Oczywiście nie aż takie strzeliste akty miłości miałem na myśli w poprzedniej wypowiedzi Smile
Jednak często jest tak, że myślimy nadmiernie o sobie. I to jest ogromna przeszkoda. Podstawowa przeszkoda w rozwoju. Oczywiście na pewnym etapie jest koniecznością, lecz przychodzi moment, gdy zaczyna szkodzić...
zamiast pomagać.
Myślenie jednak to nie wszystko. Bo można nawet już myśleć tylko o innych, a mimo tego działać tak - jakby się myślało tylko o sobie. Nasza osobowość bowiem, nasze ego, silniej wyrażają się w nas, niz nasze myśli.
Myśli muszą dopiero pracować nad nimi. Muszą je przetwarzać, co wymaga lat pracy.
Nie wystarczy chcieć. Trzeba chcieć i pracować. Nad swoją osobowością i swoim ego.
Najlepsze efekty przynosi praca poprzez służenie na rzecz innych. Bezinteresowne służenie, czyli nie dające żadnych dostrzegalnych zjawiskowo korzyści. W ich miejsce pojawiać się będą oczywiście korzyści duchowe.
I tu powie ktoś: Jednak nie jest to całkiem bezinteresowne.
Jak zatem widzisz tu interes człowieku, to rób go!
Smile

Miłość do innych nie pozbawia miłości do siebie, lecz ta sprawa wygląda zależnie od tego, za kogo kto się ma.
Bo jeśli ktoś nie uważa siebie za ciało, ani za osobowość, i uwalnia się od ego, to kogóż wtedy kocha, gdyby mówić o miłości samego siebie?
Kocha miłość, działanie w miłości, właściwe działanie, służbę - czyli odpowiednie postępowanie w świecie. Dla dobra wszystkich istot.
Zgodnie z tym: Oceń sytuację i działaj najlepiej dla danego miejsca, czasu, okoliczności i danego człowieka - czy to Ty nim jesteś, czy ktokolwiek inny.

Kto jest światem, ten kocha świat.
Kochając świat - kocha siebie.

Dziękuję Igmano i serdecznie pozdrawiam służąc w miłości odpowiednio do miejsca
Czy takiej treści szukałaś?
Czy taką widziałaś?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1045
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:10, 05 Lut 2009    Temat postu: Komu służyć

Słowa są niedoskonałe, gdyż ja pisząc o świecie miałem na myśli świat w sensie dzieła bożego, nie zaś dzieła zepsucia tego świata.
Ktoś zaś mógł odebrać moją wypowiedź w odniesieniu do tego niedoskonałego świata w duchu którego działają i żyją ludzie.

Kolejną ważną, nawet niezwykle ważną rzeczą jest, by napisać tutaj, że służbę naszą należy kierować Bogu, nawet gdy spełniamy ją zjawiskowo ludziom.
Wówczas bowiem łączymy się z energią Boga, nie zaś tych ludzi, którym służymy.
Z energiami ludzkich osobowości należy zachować ostrożność, gdy nie są one w więzi z Bogiem lub miłością, szlachetnością, wtedy właściwsza jest koncentracja na energiach Boga - poprzez służbę ku chwale Bożej, szerzeniu doskonałości.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Igmana (ptak)




Dołączył: 27 Kwi 2008
Posty: 76
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 13:29, 05 Lut 2009    Temat postu:

Jerzy Karma napisał:

Czy takiej treści szukałaś?
Czy taką widziałaś?


Tak Jerzy, zadając to naiwne pytanie, wiedziałam jak odpowiesz. Smile
I nie pomyliłam się. Całkowicie zgadzam się z tym, co napisałeś i nie mam nic do dodania.
Pięknie to ująłeś. Dziękuję. Very Happy
I ważne, że padły dodatkowe, objaśniające słowa, bo jak sam piszesz, są one niedoskonałe.
Zatem trzeba ich więcej, by w pełni oddać to, co opisują.
Choć na poziomie duszy jest zrozumienie.
Ale piszemy dla człowieka.

Pozdrawiam Cię serdecznie. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1045
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:52, 06 Lip 2009    Temat postu:

Cytat:
„Eksperyment zaowocował przekazami pochodzącymi ode mnie "w przyszłości" i uświadomiłam sobie, że poprzez prowadzenie sugerowanych badań i szukanie odpowiedzi w oparciu o dane mi wskazówki, STAJE SIĘ sobą w przyszłości, kosmiczną jaźnią. Zaczęłam dostrzegać to, co próbowałam sama sobie przekazać poprzez ten stan nadświadomości. Lata wypełnione pracą i eksperymentami doprowadziły do wykształcenia się nowego obwodu, w którym możliwe było zadawanie w myślach pytań na jakiś temat, a odpowiedzi spływały mi przez palce wprost na klawiaturę. Często byłam jak wszyscy inni zdziwiona tym, co wychodziło. /…/ podczas pisania musiałam przeszukiwać transkrypty i tłumaczyć je innym i zanim mogłam to zrobić, musiałam wytłumaczyć je sama sobie. Stało się to czymś bardzo rozwijającym umysł.../…/
Uczenie się tego, co mam pozbierać, jest niemal tak zabawne, jak gdybym sama to czytała. A to ja to piszę. To naprawdę dziwne. /…/ Wygląda na to, że w tym momencie naprawdę stapiałam się ze "sobą w przyszłości" i poprzez swoje pisanie miałam bezpośredni dostęp do tej świadomości.”
[link widoczny dla zalogowanych]

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Jerzy Karma dnia Czw 5:59, 23 Lip 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.boga.fora.pl Strona Główna -> Wybrane i przeniesione Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB
Appalachia Theme © 2002 Droshi's Island