Forum www.boga.fora.pl Strona Główna
Home - FAQ - Szukaj - Użytkownicy - Grupy - Galerie - Rejestracja - Profil - Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości - Zaloguj
Myślenia umysłu człowieka

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.boga.fora.pl Strona Główna -> Pytania i odpowiedzi
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1040
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:22, 09 Cze 2013    Temat postu: Myślenia umysłu człowieka

JJW111000877

Jest to moja odpowiedź na problemy poruszone w pewnym e-liscie jaki otrzymałem
________________________________
Myślenia umysłu człowieka

Wiele osób jest wystarczająco dojrzała i samo-syntetyzujaca tak, iż dużo rzeczy widzą właściwie.
Syntetyzują one sytuacje.
Synteza polega na kojarzeniu. To oczywiście wie każdy. Jednak czy zawsze pamiętamy, iż skojarzenia mogą być też niewystarczające, jak i też nadmierne – czyli kojarzone są ze sobą zjawiska nie mające związku, kojarzone jakby na wyrost – z powodu braku lub niedostrzegania informacji o tym, że dany związek jednak nie wystąpił.

Co jeśli człowiek w niektórych sytuacjach prowadzi wewnętrznie taką nadinterpretację skojarzeniową?
Każdy w swoich kojarzeniach i ocenach powinien brać taką ewentualność pod uwagę.
Jest pewne, że przydarzyła się owa nadinterpretacja każdemu człowiekowi!
Towarzyszy jej zawsze brak informacji (lub ich niedostrzeganie), które by ową nadinterpretację wygasiły.
Po przekroczeniu pewnego progu normy społecznej dopuszczalnych nadinterpretacji, progu który jest akceptowalny społecznie, zaczyna się kwalifikowanie do chorób psychicznych,
/Przy okazji sporządziliśmy tu definicję choroby psychicznej Wink/
Poprzedza go jednak jeszcze próg po przekroczeniu którego wkracza się w strefę zwaną potocznie „dziwactwem.”

(Choć nie każde określenie dziwactwa tu zaliczymy, bo nawet ktoś, kto siebie postrzega za bycie właściwym, a jest dziwaczny względem ocenienia go w świetle wiedzy – sam właśnie może oceniać jako dziwaczne coś, co będzie właściwe w sposób obiektywny. Także gdy ktoś sam czynie coś właściwie, a ktoś inny czyni coś innego ale też jest to właściwe, to gdy ten pierwszy uznaje to za dziwaczne tylko dlatego, iż jest czynieniem nie tego, co on czyni – wówczas to taka jego ocena jest dziwaczna, a wraz z nią i on sam.)


Bezwzględnie niejedną osobę dotyka wiele nadinterpretacji i warto być tego świadomym po to, aby się uczulić, iż przekroczenie pewnych progów może wpędzić do wewnętrznego piekła.

Np. ktoś poczuje wzajemną atrakcję do kobiety – ona zachorowała…
I interpretuje to tak, że zachorowała z powodu ich wzajemnej atrakcji…na grypę.



Ludziom przydarzają się czasem jakieś spięcia w relacjach z innymi.
Nadmiernie wrażliwe osoby odczuwają to w sobie i nawet owe złe poczucie odbierają jako… ataki.

Dużo by tu o tym pisać – o mechanizmach, które tak sprawiają. I nie są to świadome mechanizmy. Jednak są one tego – kto tego doświadcza!

W podobnej sytuacji najlepiej „zmienić sen” – czyli opuść dane środowisko.

Wielu jednak chce się trzymać snów w których mogą walczyć, aby wykazać swoją zdolność do jakiejś mocy?
Inaczej byłoby im nudno?


W ludzkim świecie mówi się o złych ludziach z powodu określonego upośledzenia, oraz o stadium psychopatycznym.
Nieszczęściem jest znaleźć się pod władzą takich ludzi.

No cóż..
Pytaniem jest: Dlaczego ci ludzie tacy się stali?
Po prostu nie zawsze wybierali dobro.
I teraz stali się kumulacją tych niewybrań.

Każdy, za każdym razem, gdy nie wybierze dobra, to kumulowałby własną niedoskonałość… i coraz silniejsze odchodzenie od dobra… i coraz szybszą kumulację upośledzenia…

A jednak wielu czuje się obco w niedoskonałym ludzkim świecie…
Choć każdy z nich przecież i sam w sobie ma jakieś niedoskonałości. A skoro ma, to nie jest taki znowu tu obcy.

Niech chociaż postawi sobie pytanie:
Może tu jestem, abym dostrzegł te resztki niedoskonałości – jakie jeszcze mam w sobie?

Ale niektórzy trzymają zawzięcie się poglądu, że nic ich nie zmieni, i oni siebie też nie…

Jednak cechy jakie emanują z tego jakimi się przedstawiają innym nie wszystkie są doskonałe.
A przy tym deklarują się, że tego nie chcą zmieniać.
I że nawet nikomu na to nie pozwolą.
A z drugiej strony mają pretensję, że takimi ich „uczyniono” bez pytania ich o to – tu odpychając zmianę godzą się na to, czym ich uczyniono bez pytania.

Następnie: Raz zarzekają się, że nic ich nie zmieni – innym razem denerwują się, że ktoś usiłuje ich zmienić.
Jeśli miałbym złoto i tak je zabezpieczył, że nie dałoby się go ukraść – to usiłowania kradzieży tylko by mnie bawiły. Nie zaś złościły.

Powinni zatem badać przyczyny swojego problemu!
Ich prawdziwe źródło mają w sobie.

Jak daleko są pewni (i na jakiej podstawie mogą być pewni), że znają sami siebie?


Dziś wielu czuje się obco w ziemskim niedoskonałym świecie.
Niektórzy mniemają nawet, że są kosmitami, którzy narodzili się jako ludzie. I tu nie pasują. Niektórzy nawet myślą tak nie mając żadnych wątpliwości.

Postrzegają siebie zatem ładnie. W duchu czasów UFO Wink
Jednak to, że tak sobie opisują swoje samopoczucie nie zmieni tego, że tego samopoczucia doświadczali ludzie od tysięcy lat. Choć nie przedstawiali sobie tego w taki sposób, że są kosmitami Smile

Na marginesie dodam, że już 40 lat temu spotkałem osobę, która mając kilkanaście lat uważała, że kosmitka jest jego matką i gdy skończy 18 lat, to przybędzie statkiem kosmicznym i zabierze z ziemi.
Czy osoba ta była doskonała? W żadnym razie. Jej niedoskonałość była nawet dużo poniżej ziemskiej przeciętnej niedoskonałości.
Miała jednak wysokie mniemanie o sobie – i tyle.

Niektórzy czytają najróżniejsze przekazy, że ziemia wchodzi w nowy wymiar.
A potwierdzeniem tego maja być różne objawy.
Np. widzenie „przed oczami bąbli czy też kropek”.
I gdy widzą to robią z tego nie wiadomo co.
Złote migające kropki zdarzało mi się obserwować około 30 lat temu.
Stosuję taka zasadę w duchowości: Jeśli coś się da wyjaśnić w sposób ziemski, to nie usiłujmy na silę tłumaczyć tego w sposób nieziemski. Nawet jeśli w ziemski nie umiemy, bo skoro można założyć, że jednak jest przyziemne wytłumaczenie – to znaczy, iż z czasem je odkryjemy. Po co z góry przyjmować nie wiadomo co?
Bo czymś takim jest wiara we wchodzenie w inne wymiary – czyli w coś o czym się nic nie wie. Jest to zatem wierzenie w nic konkretnego.

Ludzie mają przecież także dzwonienie w uszach.
Medycznych przyczyn tego jest wiele.

Zwariowany odłam New Age podając mnóstwo objawów chorobowych wykorzystuje je jako „objawy” „przejścia…” Very Happy
Ludzie to chętnie „kupują”, bo wiara w to spełnia to, o czym marzą…
Wielu nazywa to uświadomieniem.

A co to jest uświadomienie sobie?
Urojenia ludzkie także są postrzegane jako „uświadomienia sobie” – gdyż są obserwowane w obszarze ludzkiej świadomości, lecz owa ludzka „świadomość” nie jest świadoma tego, jak tam powstają.

To samo dotyczy popełniania błędów. „Uświadomienia” powstałe w wyniku procesów poznawczych zawierających błędy, jak i powstałe w wyniku dążenia do podania wyniku mimo braku wszystkich danych – nie są prawidłowymi uświadomieniami. Choć ludzie je za takie przyjmują.
Jedynym argumentem wówczas jest to: „moje uświadomienie, we mnie powstałe – zatem prawidłowe”.
Taka zazwyczaj jest powszechna ludzka świadomość. I wiedza.
Czyli: „Ja to myślę, więc tak jest.” Very Happy


Niektórzy wierzą jeszcze w to, że są tu na ziemi, na padole łez, bo tak zdecydowali przed swoimi narodzinami. Aby cierpieć.

A przecież nie taki jest cel bycia tutaj.
Ewangelia głoszona przez Jezusa Chrystusa polega na czymś innym.
Na tym, że Ewangelia oznacza Dobrą Nowinę.
A jest nią to, że Królestwo Boga jest w Tobie.
Żadne cierpienia, lecz Królestwo Boże.
Bóg zaś to doskonałość i dobro.

I nawet jeśliby ktoś się zgodził z powodu swojej niewiedzy na niedoskonałość i cierpienie – to zawsze jego prawem jest wybór ponownego bycia doskonałym, bo jest synem czy córką Najwyższego i Doskonałego Boga.


Owszem, wielu coś robi dobrego, starali się.
Nie twierdzę, że małe to były starania – jednak ich efektem jeszcze nie stała się wiedza o tym, że są SPOKOJNI i CZYŚCI – bo działania ICH już stały się właściwe, doskonałe, służące postępowi innych.
Wiedza w sensie stanu, nie zaś pomyślenia.

Nie można poprzestawać zatem na postrzeganiu swoich wcześniejszych starań jako już wszystkiego, co ma się do zrobienia ze sobą.
Trzeba zacząć bardziej świadomie tworzyć siebie jako doskonałą osobę.
Bóg tworzy i dał człowiekowi dar tworzenia – w tym też dar tworzenia doskonałości - i wolną wolę. Bo uczynił człowieka na obraz swój.
Człowiek więc może wybrać i może stworzyć siebie doskonałym.
Na obraz Boga.
Na tym polega wolna wola, że człowiek jest żywą istotą, nie zaś zaprogramowanym robotem na bycie doskonałym.
Ludziom trudno to ogarnąć.
Zajmują się bowiem w większej mierze głupstwami. Dlatego mają umysły zbyt mało przygotowane do zrozumienia tych rzeczy.
A przecież gdyby dziecko nie próbowało chodzić odpowiednio często, to nigdy by nie chodziło. Co z tego, że Bóg obdarzył je nogami? Tu potrzeba jeszcze woli dziecka i jego trudu. Aby biegać.


Wielu też coś silnie w sobie odczuwa i bierze to za intuicję. Po jakimś czasie doznają zawodu.

Intuicja to jeden z wielu odbiorów człowieka. Mało różniący się od innych w tym sensie, że pojawia się tak samo jak one. Jak np. odbiór o pewnym stopniu: marzenia, pragnienia, obawy, strachu, wyobrażenia. Bo gdy te reakcje i procesy osiągną na tyle siły, iż staną się podświadomą wiarą – to bywają też mylone z intuicją.



UWAGA człowieka zajmuje się światem, nań pada i reaguje.
Zatem świat ma też wpływ na jej rezultaty.
Ale człowiek ma też świat wewnętrzny na który też pada jego UWAGA.

Świat wewnętrzny buduje się zewnętrznym, a zewnętrzny wewnętrznym.

Zmieniając miejsce - otoczenie, wpływa się na UWAGĘ i na świat wewnętrzny.
To jak wyjście z jednego snu do innego.

Poza tym istnieje TRZECI ŚWIAT – to świat kodowanych skojarzeń: gdzie stany wewnętrzne zostały skojarzone z obiektami świata zewnętrznego.
Wówczas świat zewnętrzny wpływa na nas w powiązaniu z tym, co jest w owym trzecim świecie. I to tworzy nasz świat wewnętrzny.

Dlatego ludziom nie jest łatwo kontrolować siebie.


New Age jest w zasadzie nazwą niczego.
Ci zaś którzy myślą, że coś oznacza żyją w iluzji.
Jest to nowa nazwa rzeczy dawnych.
Nie zaś nazwa rzeczy nowych.
W epoce Odrodzenia, odrodzeniowe myśli również mogły zostać nazwane New Age.
Tak samo w epoce Oświecenia.

Śmieszni są Ci, co walczyli z Odrodzeniem, z Oświeceniem itp.
I śmieszni są którzy walczą z New Age.

W rzeczywistości w całym New Age (zaznaczam: całym) chyba nie ma nic nowego.
Nawet w Nowym Testamencie nie ma raczej nic, czego by już nie było w Stary Testamencie.

To tylko ludzie, aby poczuć się lepiej, mniemają, że mają coś, czego wcześniejsze pokolenia nie miały.

Kto na swoim celu ma niszczenie New Age, ten jedynie ma wewnętrzny problem.
Swój sen.
New Age zaś należy do zbioru snów milionów ludzi.
Czy jeden patyczek złamie związany pęk milionów patyczków?
Oni nawet tego nie poczują.
On zaś będziesz się mocował – i to będzie jego problem.


Pokutuje też pogląd i znajdował on wyraz w historii, że tylko zdecydowane działania mogą zmienić życie na tej planecie na lepsze.

Jakie zdecydowane działania?
Np. tworzenie systemów społecznych? Inkwizycji? Komunizmu?

Bóg nie podjął tego rodzaju „zdecydowanych działań”, to inni próbowali to czynić.
Przy tym czynili jeszcze większe zło…

Każdy może zdecydowanie działać tylko w stosunku do siebie.
O innych zaś można tylko się troszczyć.
Co to znaczy?
To znaczy, aby działać dla ich przyszłego dobra.
Nie dobra w czyimś wyobrażeniu, moim czy danej osoby, lecz dobra w duchu doskonałości i spokoju.

Jerzy Karma


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jerzy Karma
Referent



Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 1040
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:42, 10 Cze 2013    Temat postu: Pewność przekonań

JJW111000878

Czym jest posiadana opinia?
Czym jest „moje widzenie” tego, co jest?

A przecież mimo posiadania ich nadal obserwujemy świat – czy nie po to, aby zmienić te opinie?
Dlaczego zatem wbrew swojemu obserwowaniu trzymamy się opinii posiadanych?
Czy nie dlatego, że posiadając je myślimy, iż to z ich powodu mamy siebie za mądrych?

Czy raczej jesteśmy mądrzy dzięki temu, że nie przestajemy obserwować?

Np. tak jest z opinią o śmiertelności człowieka.
Wielu nieśmiertelność postrzega jako gdybanie.
Jeśli chodzi o to, co jest po śmierci ciała, to jest to gdybaniem tylko dla tych, których zasób informacji nie osiągnął odpowiedniego progu.
Po przekroczeniu tego progu nie ma gdybania.

Niektórzy myślą, że po śmierci ciała osoba błądzi w kosmosie...
Błądzenie to czynienie błędów.
Może jest to raczej błąkanie się - chodzenie bez celu?
A co wielu robi za życia w ciele - teraz?
Teraz nie błądzą? Teraz nie błąkają się?
Jeśli ktoś błądzi - to dlaczego chce w tym trwać? (Bo wielu nie ma ochoty na poznawanie swoich błędów - poznawanie samego siebie.)
Błąkanie to jeszcze nic. Gorzej gdy w błąkaniu uczyni się błąd i stanie się ono błądzeniem - i zostanie się złapanym i usidlonym, albo jeszcze gorzej...

Wtedy marzy się o błąkaniu - o wolności.

I choć błąkanie jest wolnością w niewiedzy - to zawsze to już jest wolność.
A czy błądzenie to wolność? Nie, bo wtedy zniewalają błędy.


Wielu dostrzega zamęt w głowach ludzi. Niektórzy twierdzą nawet, że to ktoś go wprowadza celowo (np. jacyś kosmici).
Obserwuję ludzi ponad pół wieku - żyjąc pośród nich i z nimi.
I wiem, że przede wszystkim to jednostka ludzka sama wprowadza zamęt do swojej głowy.
Jej myśli i uczucia błąkają się... np. pyta o coś nawet ważnego dla siebie, zaczyna słuchać odpowiedzi i... nagle chwyta się innej myśli i... niepamiętna już o co pytała - bo cała jej uwaga została pochłonięta przez nową emocję...
Dlatego praca z ludźmi jest tak trudna, a przeważnie wręcz niemożliwa.

A teraz pytanie podstawowe:
Co jest dla człowieka ważniejsze: Czy zlikwidować chaos - niewiedzę - niedoskonałość u siebie, czy u innych?
Innymi słowy: Czy żyjesz, aby zbawić siebie, czy innych?
Jeszcze innymi: Czy masz wyzwolić siebie, czy innych?

I jeszcze druga ważna kwestia:
Niewielką jest sztuką działać właściwie pośród doskonałych osób.
Wielką zaś sztuką i wyzwaniem działać doskonale pośród niedoskonałych.


Spotyka się takie np. opisy, że pojawiają się: myśli, które są wyjątkowo natrętne i z jednej strony uciążliwe, a przy tym – co wydaje się być dziwne - sprawiające nawet ekstazę. Dziś wielu postrzega to, jako: działanie na odległość istot z innych wymiarów.

Oczywiście umysł ludzki jest odbiornikiem działającym na wielu wymiarach (zakresach). Nie tylko tym popularnym zmysłowym.
I do tego ma w sobie tych odbiorników wiele - działających odrębnie.
Na domiar tego uruchamiają się one wg przypadkowo - w ciągu życia - powstałych makr uruchomieniowych (programów) na wskutek skopiowanych skojarzeń sytuacyjnych.

Dotyczy to nie tylko myśli, lecz tak samo uczuć i emocji.

Może zatem powstać taki zestaw makr, które uruchomią bardzo przyjemne odczucia towarzysząc czemuś, co w ocenie światopoglądu moralnego jest naganne, albo nawet co jest autentycznie złe.

I nie koniecznie musi to być jakieś świadome działanie obcej istoty z zewnątrz.

By przybliżyć zrozumienie tych mechanizmów podam taki przypadek znany wtajemniczonym jasnowidzom:
Jeśli jakaś osoba (zatem też człowiek) często wytwarza myśli i uczucia o zabiciu kogoś, czyli fale o specyficznych częstotliwościach, lecz sama tego nie dokona – to te jej wysłane promienie programy nie giną i pływają w tym niedoskonałym świecie karmy… aż trafia na kogoś kto wchodzi na daną częstotliwość i sam wytwarza podobne lub ma ku nim skłonności… Wówczas ulega temu i o ile nie ma w sobie wytworzonych kontr programów, to staje się mordercą…
Te kontr programy wcale nie świadczą o braku wolnej woli, gdyż to jednostka swoim życiem je albo wytworzyła sobie, albo nie wytworzyła.

Wolna wola nie odnosi się w człowieku tylko do chwilowego chciejstwa, czy wyboru. Jest to suma naszych wszelkich decyzji jakich dokonaliśmy.
Dlatego czasem nasz teraźniejszy akt woli staje się niczym wobec wypadkowej naszych wcześniejszych aktów woli. I przegrywa w konfrontacji z nimi. Inaczej: Nasz przeszły człowiek pokonuje teraźniejszego człowieka – czyli my sami pokonujemy siebie.

Jednak każdy nasz obecny czyn buduje przyszłego człowieka, który kiedyś stanie się tym przeszłym człowiekiem. Zatem jaka będzie nasza wola całościowa zależy od naszych dzisiejszych impulsów (czynów, myśli, uczuć, emocji, doznań zmysłowych).

Jerzy Karma


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.boga.fora.pl Strona Główna -> Pytania i odpowiedzi Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB
Appalachia Theme © 2002 Droshi's Island